Obudziły mnie promienie słońca niezasuniętych do końca żaluzji . Spojrzałam na telefon , była 11:30. Wstałam i otworzyłam okno żeby wywietrzyć pokój . Poszłam zaparzyć sobie harbatę . Z pokoju Dominiki nagle zaczęło grać `Live While We're Young`. Poszłam do niej.
- Myślałam , że śpisz.
- Coś ty , prawie całą noc nie spałam . Myślałam o Hazzie .
- Eee, a jak to nie on?
- Pomyśl logicznie, na pewno szedł do Tesco!
- Taa .. , a zostało coś nam dość kasy nie ?
- No taak , mamy nawet dużo, ale dość na co ?
- Dość na koncert? *-*
- Ale... Nie będziemy miały kasy na życie.
- Nie bój się o to! Wczoraj, gdy szłyśmy do Tesco, mijałyśmy
Nando’s, a tam była wywieszona kartka ‘Szukamy pracowników’… myślałam o tym. :)
Kolejne dni potoczyły się następując: zostałam umówiona o pracę w Nando’s i zamówiłyśmy bilety VIP. < 3
-Zuza, ktoś dzwoni . Otworzysz.?
Pobiegłam otworzyć . To listonosz z przesyłką . Podpisałam
coś i od razu rozpakowałam list .
-O MATKO, DOMĆ, SĄ! BILETY! - krzyknęłam .
Kolejnego dnia byłyśmy tak podekscytowane , że nie
wiedziałyśmy w co się ubrać , a do koncertu została godzina. Misia nie chciała
się zbyt stroić , żeby nie wyglądać jak tapeciara. Szybko się ogarnęłyśmy i poszłyśmy w stronę Areny,
gdzie miał odbyć się koncert. Przed
nami były tłumy Directioners . Wreszcie weszłyśmy na ogromną halę . Byłyśmy w
pierwszym rzędzie! Do rozpoczęcia pozostało niecałe 5 minut.
Nadeszła ta chwila . Na scenę wyszli oni , 5 wspaniałych,
seksownych chłopaków . Zaśpiewali cudownie wszystkie piosenki z ‘Take Me Home’
i kilka z ‘Up All Night’. Nie zabrakło oczywiście wygłupów naszych kochanych
idiotów.
Koncert dobiegał ku końcowi . Wszystkie fanki się
porozchodziły , my wyszłyśmy praktycznie ostatnie. Odwróciłam się żeby jeszcze
ostatni raz spojrzeć na tą scenę gdyż zobaczyłam jak zeskakuje z niej Harry.
- Misiu, on tu biegnie! - krzyknęłam .
- CO? - odwróciła się .
Stanął przed nami i uśmiechnął się . Myślałam , że zaraz
zemdleję .
- Hey , to ja na was wpadłem , no nie ? - spytał .
- Yy tak…- wybłąkałam
- Zapamiętałeś nas? o.O - spytała Dominika.
- Takich ładnych dziewczyn nie da się zapomnieć .
- Boże, Zuzu, ja chyba śnię! - wyszeptała mi na ucho
- W ramach przeprosin zapraszam na piwo ;) - powiedział ,
dał mi jakąś karteczkę do ręki i poszedł.
Doma i ja zaczęłyśmy piszczeć i skakać , cieszyć się ze
szczęścia. Całe podekscytowane poszłyśmy do sklepu po pół litra i wróciłyśmy do
domu. Zaczęłyśmy pić , w lodówce było jeszcze kilka piw, wypiłyśmy wszystko, Następnie
‘trochę’ potańczyłyśmy i pośpiewałyśmy. Potem…nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz